Kijów bajkowy

W Kijowie wciąż stoją na Majdanie. Milicja ich szarpie, jest zimno i ma się na śnieg.

Dziewięć lat temu śnieg już od dawna leżał na ulicach. Majdan był tak samo zapełniony. Ludzie śpiewali, że są razem i nikt ich nie zwycięży, ale lękali się.
Plotka mówiła, że do miasta zbliżają się kolumny rządowych czołgów, że święto wolności za chwilę zostanie utopione we krwi.

Była sobota. Zmęczony i zmarznięty wyszedłem z Majdanu. Maszerowałem przed siebie bez myśli i celu.

Na Andrijewskij Uzwis, być może najpiękniejszą ulicę na świecie, trafiłem przypadkiem.

„Wije się w dół między kolorowymi kamieniczkami od barokowej cerkwi, gdzie lubił stać w milczeniu Mikołaj Gogol, aż do placu Kontraktowego, skąd już blisko do powolnie płynącego Dniepru. Uzwis przysypany jest śniegiem, który tłumi kroki i dźwięk kół przejeżdżających z rzadka samochodów. Do sprzątania śniegu nikt nie ma głowy, bo w Kijowie trwa rewolucja” – zapisałem wtedy w notatniku.
Śnieg tłumił kroki samotnego, zagubionego przechodnia. Zza zamglonych szyb kafajek przyglądały mi się z ciekawością pięknie ubrane panie, pochylone nad kieliszkami czerwonego wina. Z góry, z wysokości poupychanych na strychach pracowni mierzyli mnie wzrokiem malarze.
Tu rewolucja tliła się. Nie w radosnych okrzykach, ale w cichych rozmowach przy kawie. Nie na transparentach, a wśród pomarańczowych kokard wpiętych w butonierki i płaszcze eleganckich par.
Na parterze w kamienicy pod numerem 13. stał wazon z trzema herbacianymi różami.
Tatiana Rogozowska starszy pracownik naukowy Muzeum M. A. Bułhakowa w Kijowie, ubrana w pomarańczową marynarkę, wzięła mnie pod rękę.

Weszliśmy na piętro. Tatiana zatrzymała się przy oknie w pokoju gościnnym państwa Turbinów.
To tutaj zimą „wielkiego i strasznego” 1918 roku, usłyszawszy strzały, wbiegła trójka rodzeństwa. Pierwszy Nikołka, który odrzucił w kąt gitarę, za nim jego siostra Jelena i najstarszy brat, pułkownik Aleksiej Wasiliewicz.
– Za oknem trwała rewolucja, ale nie zobaczyli nic. Tylko płatki spadającego śniegu i ogniki. Zupełnie jak dzisiaj – Tatiana szeptała mi do ucha.

Spojrzałem. Obraz za oknem był rozmazany, nierzeczywisty.
Pomyślałem, że muszę już iść, muszę się śpieszyć. Może na Majdan wjeżdżają już czołgi, może Berkut bije „pomarańczowe dzieci”.
Pożegnałem się zbyt szybko. Pobiegłem w górę ulicy. Niebawem znów byłem w rozkrzyczanym tłumie.

Święto trwało.

Władza nie użyła siły. Wolała ustąpić niż okryć się niesławą.

„Pomarańczowe dzieci” zwyciężyły. Cały Kijów stał się na chwilę bajkowym miastem.
Na chwilę, bo potem, z każdym rokiem smak pomarańczy stawał się coraz bardziej gorzki.

Dziś, po dziewięciu latach, „pomarańczowe dzieci” są za bardzo dorosłe. Życie zdążyło dać im mocno po plecach, wyleczyć z wielu marzeń.
A jednak nie zniknęli. Owijają się europejskimi flagami, podrygują na majdanach i znów lękają się, że władza użyje siły.
Lękają się podwójnie – bo wraz z nimi stoi już nowe pokolenie. „Dzieci pomarańczowych dzieci”. One już poczuły jak smakuje uderzenie pałką. Ale władze już wiedzą jak smakuje ich gniew, który rozlewa się po całej Ukrainie.
Może to powstrzyma Janukowycza przed używaniem siły? Może Kijów znów będzie bajkowy, tym razem na dłużej?

Paweł Reszka

 

ps.

Zdjęcie Behemota z Andrijewskiego Uzwisu z Wikipedii

6 myśli w temacie “Kijów bajkowy

  1. ~radek grzelak

    Panie Pawle, mam nadzieję, że powstanie Pańska książka o Ukrainie, rewolucjach i dzieciach rewolucji. Już widzę, że będzie się świetnie czytało. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. ~Paweł Reszka

    Panie Radku,

    dziękuję za dobre słowo, ale na razie nie mogę zebrać dość kasy, żeby wybrać się do Kijowa. A stopy swędzą!

    Najserdeczniej pozdrawiam

    Reszka

    Odpowiedz
    1. ~radek grzelak

      Myślałem, że tylko ja mam problemy z kasą. Niemniej liczę, ze doczekam się mądrej (co jest oczywiste w Pana przypadku) publikacji na temat Ukrainy. Bo takich u nas brakuje, ostatnio wprawdzie wydał książkę Piotr Pogorzelski, ale to wiąż mało aby lepiej poznawać sąsiadów. A ta wiedza jest u nas bardzo potrzebna. Widzę wpisy na portalach pod informacjami o wydarzeniach na Ukrainie i jestem lekko przerażony głupotą naszych rodaków. Tylu bzdur, nienawistnych postów dawno nie czytałem. Zdaję sobie sprawę z funkcji tych postów, ale coś jest nie tak w postrzeganiu tego co dzieje się na Ukrainie. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      1. ~Pawel Reszka

        Kto dzis nie ma problemów z kasa?! W mediach na pewno jej brak. A z postami to ma Pan racje. Bywają dziwaczne 😀 A przy okazji – jeśli Pan się interesuje sprawami międzynarodowymi – polecę Panu pisanie Jurka Haszczynskiego. To mój serdeczny kumpel z Rzeczpospolitej. Łebski gość. Na stronie Rzepy ma bloga: Jerz (czy Jez) w krzakach. A na fejsie stronę Mój brat obalil dyktatora. Proszę rzucić okiem w wolnej chwili – robi wrażenie. Pozdrawiam serd.

        Odpowiedz
  3. ~Mieczysław S.Kazimierzak

    Od mitologematu do filozofematu :
    Twoja wypowiedź została zapisana
    2013-12-03 03:17 | Mieczysław S.Kazimierzak
    Re:Ukraina na krawędzi katastrofy
    To komentarz zamieszczony w TV Republika:
    Personalizacja konfliktu JULIA-WIKTOR symbolizuje rozdarcie między zakonem SPEKULACJI bazującym na ekonomii politycznej globalizmu,a zakonem SIŁY bazującym na militaryzmie wpisanym w dzieje Rosji.Kulturowo bardziej potrzebne jest otwarcie się Ukraińców na CYWILIZACJĘ ŁACIŃSKĄ,czego zaprzeczeniem była działalność Aleksandra Kwaśniewskiego pod którego to wodzą spadkobiercy wojennego komunizmu zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi opanowanymi przez żydowskie ruchy umysłowe i polityczne.Jest koncepcja aby zastąpić strukturę ponadnarodową UE strukturą NATO.Niezależnie od tego co bardziej racjonalne,to Ukraina jest znakomitym przyczynkiem aby zreformować UE w kontekście EKONOMII POLITYCZNEJ GLOBALIZMU..
    W świetle choćby ZMOWY MILCZENIA SMOLEŃSK,również i struktury NATO wymagają głębszej refleksji dla stworzenia większego bezpieczeństwa tym maluczkim.

    Odpowiedz
  4. ~anonim

    Podziwiam Naród Ukraiński za to że walczy o swój byt,i swoje dobra. Żałuję że mój narud tego nie robi wszyscy się boją ruszyć boją sie że stracą prace itp wolą gnić w tym chorym kraju gdzie ludzie są traktowani jak guwno. Zapieprzają za marne grosze nie widzą ze żąd ich okrada cały świat sie z nas śmieje. Ludzie młodzi w tym kraju wykształceni zapiepszają w fabrykach za 1000zł zwykłe kpiny a nasz żąd ciągle wymyśla jak by nam tu jeszcze dopierdzielić wstyd mi za mój naród,nie ma w tym kraju ludzi z jajami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *