Ukraina – strach przed czarnym poniedziałkiem

Parlamentarzyści wrócili właśnie z Kijowa. Miron Sycz – polski poseł o ukraińskich korzeniach – jest nakręcony jak zegarek.

– To jest kurcze piękne. Stoi człowiek na Majdanie i 200 tysięcy osób krzyczy „Polszcza diakujemo!” – mówił mi godzinę temu w Sejmie.

Ale to koniec dobrych wiadomości. Jak powiedział Sycz w rozmowach z opozycją dominował strach przed tym co może zdarzyć się w poniedziałek.

– Prezydent Janukowycz zdąży wrócić z chińskich peregrynacji – opowiadał poseł PO – W sobotę i niedzielę na placu będzie dużo osób, więc się nie odważą. W poniedziałek demonstrantów ubędzie. I wtedy spodziewają się rozwiązania siłowego.

Groźba jest widać realna.

Przy okazji nasi posłowie odwiedzili Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach – miejsce, w którym schronienie znaleźli demonstranci bici i ścigani przez milicję w sobotę nad ranem. Odważni mnisi dali studentom jeść, pić, rozłożyli dywany i koce, żeby mogli się przespać po morderczej nocy.

Patriarcha Filaret, głowa Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego otwarcie popiera „europejską rewolucję”:
– Modlimy się do Pana, by pomógł nam wstąpić do UE dla zachowania naszej państwowości, pokoju oraz polepszenia życia obywateli – mówił w jednym z wywiadów.

Kiedy polscy posłowie zapytali go jakie widzi wyjście z zapętlonej sytuacji, blisko 85 letni Filaret, nie wahał się z odpowiedzią:
– Jak to co? Wystarczy zamrozić wszystkie konta zagraniczne ukraińskich oligarchów i ich dzieci. A oni już przybiegną do Janukowycza i wytłumaczą mu, że ma podpisać co trzeba. Tylko o koniecznie dzieciach pamiętajcie!!!

W języku dyplomatycznym rozwiązanie, które miał zaproponować Fileret nazywa się zastosowaniem ograniczonych sankcji wobec reżimu. I ta propozycja w „Reszce świata” już padała.

I na koniec. Wiem, sprawy na Ukrainie są dziś tak ważne, że nie należy ich mulić polskim piekiełkiem. Jednak nie potrafię się powstrzymać.
Syczowi w Kijowie towarzyszył Grzegorz Schetyna. Jestem złośliwy specjalnie. G.S. jest szefem sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Zaś jego aktywność w sprawach ukraińskich jest niemal niedostrzegalna.

Tymczasem miał i ma do odegrania kluczową rolę – gdzie nie może prezydent, gdzie nie wypada ministrowi spraw zagranicznych i tam gdzie głos opozycji brzmi za słabo – jest miejsce właśnie dla niego.

Z tego, co wiem mądrzy ludzie od kilku dobrych tygodni namawiali Schetynę do zdecydowanych działań. Mówili, że to dobre dla niego, ważne dla Polski i Ukrainy.
Na nic.

Pochodzący nota bene rodzinnie ze Lwowa przewodniczący siedział w swojej sejmowej „pieczarze”, zastanawiając się co to będzie w sobotę:
„Wytną mnie, czy nie wytną z zarządu partii”.
A kogo to dziś obchodzi?

Paweł Reszka

ps. wizerunek Monasteru Michajłowskiego pochodzi z Wikipedii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *