Koncepcja Poroszenki

Majdan 1228Petro Poroszenko przedstawił podczas mowy inauguracyjnej plan dla wschodniej Ukrainy. Nowy prezydent proponuje szybkie wybory municypalne. Do tego amnestię dla separatystów, a nawet bezpieczny korytarz dla rosyjskich najemników, którzy chcieliby opuścić Ukrainę.

Zarysy planu P.P. przedstawił już w Warszawie, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Mowa inauguracyjna była skonstruowana zgrabnie. Po pierwsze Poroszenko chciał wschodniej Ukrainie opowiedzieć, kto jest jej prawdziwym przeciwnikiem i sprawcą nieszczęść.

Przeciwnik to separatyści:
– Nasi drodzy bracia i siostry, rodacy – mówił przechodząc z ukraińskiego na rosyjski – Wielu z was na własnej skórze odczuło „uroki” władzy terrorystów.

Separatyści faktycznie słabo panują nad porządkiem w kontrolowanych przez siebie regionach.
Częste są rabunki, porwania dla okupu, okradanie całych firm. W niektórych miejscowościach – na przykład – sklepy jubilerskie zostały już dawno zamknięte, a towar wywieziony, przez właścicieli obawiających się grabieży. Widać prezydent liczy, że obywatele powoli mają dosyć takiego stanu rzeczy, niezależnie od tego jak bardzo nie lubią władzy w Kijowie.

Sprawca nieszczęść to Wiktor Janukowycz:

„sprzedał Donbas, a rabował go w jeszcze większy stopniu niż resztę kraju. Obwodem Donieckim rządził wszak przez 17 lat”.

To ciekawy ruch, bowiem wschodnia Ukraina tradycyjnie głosowała na pochodzącego z tych stron Janukowycza albo jego Partię Regionów. Nie było to jednak poparcie wynikające z miłości, ale raczej ze strachu lub w kontrze do „pomarańczowej”, „banderowskiej” części kraju.
Ludzie dokładnie widzieli, co Janukowycz i jego klan wyrabiają na ich terenie i w reszcie kraju. W dodatku patrzyli na jego wstydliwą ucieczkę do Rosji, po zwycięstwie Majdanu. Na Wschodzie przyjęto to jako akt tchórzostwa.
(Dla porządku: oligarchiczny system Janukowycza w założeniach nie różnił się od tego co działo się w czasach Kuczmy, Juszczenki, czy Tymoszenko. No może tym, że w ostatnich miesiącach rządów Janukowycza korupcja i złodziejstwo były wyjątkowo bezwstydne).
Dziś Poroszenko zdaje się mówić: „Jeśli wystawiacie Kijowowi rachunki za ostatnie 20 lat, to pamiętajcie, że większość czasu w Doniecku rządził ‘wasz’ człowiek. Ja chcę żeby było inaczej. Zaufajcie mi”.

Zaufajcie i co dalej?

Prezydent po pierwsze chce by na wschodzie przestała się lać krew. Jego zapowiedzi – wzmocnienia armii, policji, gwardii narodowej – świadczą, że nie ma zamiaru hamować operacji antyterrorystycznej.

Sądzę, że mimo słów, które padły w Paryżu podczas wymiany zdań z Putinem (mówiono o konieczności zakończenia walk) P.P. będzie chciał pokazać, że ma siły i środki do tego by bezwzględnie zabijać rebeliantów.

W jednej ręce prezydent trzyma kij, a w drugiej marchewkę. Marchewka to amnestia dla wszystkich, którzy nie mają krwi na rękach i nie finansowali „terrorystów”.

A co z innymi? Przecież to ci inni – postawieni pod ścianą – będą walczyli jak lwy. I nas to jest sposób. Poroszenko proponuje „bezpieczny korytarz”. Formalnie dla „rosyjskich dywersantów”, w praktyce dla wszystkich.
Sens jest prosty: „Panowie jeśli zabijaliście uciekajcie, to lepsze niż podróż w czarnym worku”.

Gdy strzały umilkną ze Wschodem trzeba będzie się jakoś dogadać. I tu pojawia się wielki problem, bo gadać nie ma z kim.

Separatyści nie są partnerem z dwóch powodów.
P.P. nie może usiąść z nimi do stołu, bo ma ich za terrorystów. Rozmowa z nimi oznaczałaby wściekłość reszty kraju – to raz. A dwa, że separatyści nie mają sensownych przywódców, spójnych programów. W dodatku nikt ich do niczego nie wybierał – słowem rozmowa byłaby bez sensu.

Logiczne byłoby dogadanie się z lokalnymi władzami, ale te także są w rozsypce. Tu przecież tradycyjnie rządziła Partia Regionów, która się skompromitowała i podzieliła.
Stąd pomysł na szybkie wybory lokalne na Wschodzie:
„Wybierzcie sobie, kogo chcecie i jakoś się dogadamy”.

Dogadamy się? A co obiecuje Poroszenko?

1. Decentralizację władzy – to odpowiedź na żądanie federalizacji Ukrainy. Federalizacji nie będzie, ale więcej władzy i więcej pieniędzy zostanie w regionach.
Ma to być przeprowadzone na wzór polski. Tu widzę rękę Pawła Kowala, który w weekendowej Gazecie Wyborczej napisał: „zamiast proponowania Ukraińcom zainstalowania sobie okrągłego stołu z polskich wynalazków dużo lepsza byłaby ustawa gminna z 1990 r.”
Uważam, że nie jest to przypadek – Kowal zna Poroszenkę, koleguje się z nim i pewnie podpowiada mu pożyteczne rozwiązania.

2. Gwarancje dla nieskrępowanego używania języka rosyjskiego na Wschodzie. Poroszenko zastrzegł, że nadal obowiązuje art. 10 Konstytucji: „ukraiński jest jedynym państwowym”. Ale jednocześnie w orędziu zrobił sporo gestów, by Wschód uwierzył, że rosyjski nie będzie dyskryminowany. Nareszcie! Wojna językowa przynosiła Ukrainie tylko straty i dostarczała paliwa separatystom. A i tak od początku było wiadomo, że odchodzenie od rosyjskiego na wschodzie to projekt powolny, ewolucyjny. Na pewno nie da się sprawy załatwić ukazami, mandatami. Tego ostatniego oczywiście nikt tego nie robił, ale namiętności kipiały. Poroszenko chce je uspokoić.

3. Szacunek dla specyfiki regionów. Prawa lokalnej społeczności do własnej pamięci historycznej, własnego panteonu bohaterów, czy tradycji religijnych. Znów Poroszenko leje olej na wzburzone fale. Mówi Wschodowi: „Spokojnie, nikt nie będzie niszczył pomników Lenina, nikt nie będzie stawiał pomników Bandery. Nie będzie się mówiło, że Armia Czerwona to zdrajcy, a UPA to bohaterowie. Każdy będzie mógł czcić kogo sobie chce”.
No cóż taka już jest ta Ukraina: bez wspólnej historii i bohaterów. P.P. przekonuje, że mimo wszystko da się żyć w jednym domu.

4. Dalej są już tylko sprawy „rytualne” . Obietnice inwestycji, miejsc pracy i normalności.

Jak podsumować „wschodnią” część orędzia Poroszenki?
Ja zrozumiałem, że Poroszenko mówi: „Pogadajmy!”. Chce rozmowy niemal o wszystkim. Poza dyskusją pozostawił trzy rzeczy: przynależność Krymu do Ukrainy, kierunek na integrację z Europą i ustrój państwa (państwo unitarne, nie federalne).

Od tego, czy Wschód zacznie go słuchać zależy sukces albo porażka nowego prezydenta.

Paweł Reszka

ps. Na fotografii proukraińska demonstracja przed pomnikiem Szewczenki w Symferopolu w lutym 2014 r. Dziś jedynak ukraińska flaga na Krymie wisi na siedzibie Medżlisu.

3 myśli w temacie “Koncepcja Poroszenki

  1. ~plainduncan

    Tu chodzi o paskudny ( dla Ukrainy ) kompromis. Putin chce aby świat zaakceptował aneksję Krymu. W tym celu potrzeba zamieszania na Ukrainie wschodniej. W pewnym momencie Putin „wspaniałomyślnie” odpuści. Wschodnie regiony osiągną względną stabilizację. Świat będzie wdzięczny Putinowi za pokój. Krym pozostanie w Rosyjskiej Federacji. W Europie jest widoczny deficyt męstwa z jednej, nadmierna pazerność i chciwość z drugiej strony. Putin skazany jest na sukces.

    Odpowiedz
  2. mori669

    To nie moherowy berecik, czarna sukienka. Skoro człowiek się w tym dobrze czuje to jego sprawa. Każdy jest narażony na pokusy, i często się im poddaje, lecz to nie jest groźne, to jest ludzkie. Jedni chodzą na koncerty do Filharmonii, inni do kościoła. Każdemu dobrze gdzie dobrze się czuje, więc nikomu nic do tego. Niebezpieczni są katolicy, którzy w imię Boga walczą krzyżem z drugim człowiekiem. Gdzie pokora i miłość bliźniego? Sami grzeszni , palą na stosach w imię własnych grzechów. Przed takimi chroń nas… Katolik to dobry człowiek z nożem pod pazuchą?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *