Rosjan nie obsługujemy

Rosjan nie obsługujemy – to napis dzięki, któremu sławę zdobyła sopocka knajpa „Piaskownica”. Ma być to protest przeciwko wojnie, którą Rosja prowadzi we wschodniej Ukrainie: – Nie mogę się zgodzić z mordowaniem niewinnych ludzi – mówi dziennikarzom właściciel tej „Piaskownicy”.

Napis podoba się bardzo dziennikarzowi, pisarzowi, obieżyświatowi panu Wojciechowi Cejrowskiemu – który knajpę chwali. Ja mam inny pogląd i w takiej „Piaskownicy” bawić nie mam ochoty.

Natomiast, kiedy do Polski przyjedzie Borys Akunin – wybitny rosyjski pisarz, który w proteście przeciwko polityce Putina właśnie Rosję opuścił, polecę mu „Piaskownicę” odwiedzić.

Odnajdzie tam swojski klimat – będzie musiał powiedzieć właścicielowi, że tak naprawdę nazywa się Grigorij Szałwowicz Czchartiszwili i jest etnicznym Gruzinem. Wówczas właściciel (jeśli uwierzy) poda wędzoną rybę i setę. Jak nie uwierzy Akunin dostanie zamiast lufy łopatką w łeb, bo w takich piaskownicach to normalne.

Klimat będzie swojski, bo gdy Akunin zaczął wyrzekać na Putina, w Moskwie też ciągle słyszał, że nazywa się Czchartiszwili. Przypominała mu o tym milicja, służby podatkowe, inspekcje sanitarne i straż pożarna. Wszyscy rzuceni na ważny odcinek niszczenia pisarza.

Gdyby do Polski wybrali się Siergiej Kowaliow, Ludmiła Alesiejewa, Andriej Lipski z Nowej Gazety, Aleksander Gurianow z Memoriału, Andriej Makarewicz z rockowego zespołu Maszyna Wremieni, ARKADIJ Babczenko – niezależny dziennikarz, któremu na ścianach domu rosyjscy patrioci piszą „zdrajca”, też należy im zaproponować wyszynk w „Piaskownicy”. Nie wiem jak u nich z pochodzeniem etnicznym, ale boję się, że setki pewnie w lokalu nie wypiją. Będą mogli za to rozpalić w kominku jakimś dziełem Puszkina albo Dostojewskiego, bo Puszkin i Dostojewski też trzymali z reżimem.

Niech poczują, co znaczy zbiorowa odpowiedzialność.

W Rosji – nie zgadzać się z Putinem – to duża odwaga. Państwo takich nie lubi, zaś większość społeczeństwa ogarnęło imperialne uniesienie. Z badań wynika, że tylko nieco ponad 7 procent Rosjan nie zgadza się z tym co kremlowska ekipa robiła na Krymie i robi dziś we Wschodniej Ukrainie.

Dużo to, czy mało? Mój kolega Michał Broniatowski, gdy o tym rozmawialiśmy oświadczył:

– Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale wychodzi na to, że to gdzieś około 10 milionów obywateli RF.

Przed wojną w Warszawie działała Cafe Swann, która na drzwiach miała napisane „Lokal aryjski”. Dziś mamy „Piaskownicę”, która uznaje, że każdy Rosjanin jest Putinem albo jego wyznawcą.

Rzadko wracam pamięcią do wydarzenia sprzed 9 lat, ale dziś chyba powinienem.

W sierpniu 2004 roku weseli chłopcy Władimira Władimirowicza, w podziemnym przejściu pod Prospektem Kutuzowa w Moskwie skatowali mnie jak psa. (w sieci znalazłem nawet starą fotografię)

Moskwa 2004Był to odwet za pobicie przez warszawską chuliganerię dzieci rosyjskich dyplomatów. Putin wydał rozkaz by skandal spotkał się z właściwą odpowiedzią. Co zinterpretowano jako zachętę to wyrównania rachunków.

Najpierw bili polskich dyplomatów, a jak ich zabrakło to przetrzepali skórę dziennikarzowi. I tak bilans się wyzerował.

Dzięki pobiciu stałem się sławny i miałem się jak pączek w maśle. Stefan Meller, ówczesny ambasador RP w Moskwie, przydzielił mi do towarzystwa młodego konsula, który czuwał przy szpitalnym łóżku.

Konsul opowiadał mi zabawne anegdoty. A ja śmiałem się przez łzy – obili mnie tak chytrze (nie tylko po głowie, ale i po żebrach), że gdy wybuchałem śmiechem, jednocześnie zwijałem się z bólu.

Mnóstwo Rosjan pisało do mnie wówczas listy z przeprosinami za zachowanie putino – pałkarzy, a tysiące usiłowały się do mnie dodzwonić. Nie dało rady rozmawiać ze wszystkimi, więc wyciszyłem telefon.

Nagle konsul odebrał swoją komórkę, a następnie założył marynarkę i stanął na baczność:

– Prezydent Aleksander Kwaśniewski nie może się do ciebie dodzwonić. Kazał przekazać, że życzy szybkiego powrotu do zdrowia!

Znowu poczułem ból w okolicach żeber.

Przerażało mnie tylko jedno – że ktoś w Polsce wpadnie na pomysł, żeby zemścić się za zemstę. Świetny pisarz, znawca Polski Wiktor Jerofiejew – z którym rozmawiałem niedługo przed pobiciem – miał podobne uczucia.

– Byłoby straszne, gdyby Polak spacerujący po Moskwie albo Rosjanin spacerujący po Warszawie musiał z niepokojem oglądać się za siebie – mówił mi.

Każdy ma swój gust i swoją wrażliwość. Mnie sopocka „Piaskownica” zalatuje kuwetą.

Paweł Reszka

46 thoughts on “Rosjan nie obsługujemy

  1. ~Kalina

    Ach, wiec to Pana wowczas pobito? To dopiero byla dintojra…Stefan Meller, jak pamietam, zupelnie sie pogubil. W Paryzu czul sie jak ryba w wodzie, ale moskiewskie klimaty mu kompletnie nie słuzyly. Ta historia z „Eintritt fur Russen verboten” idiotyczna. Ale wolnoc Tomku w swoim domku…Ja w kazdym razie do tej knajpy nie pojde z pewnoscią;))

    Odpowiedz
  2. ~Wojciech Reszka

    Witam „Kuzyna” 🙂

    Na początku – zdania mamy różne.
    Myślę, że nadużyciem jest porównywanie Pana pobicia z kartka w restauracji. Tak naprawdę, większość Pana wpisu dotyczy Pańskiego pobicia. Sprawy jednak tak się mają, że do bicia w Polsce nikt nie nawołuje.
    Co do istoty sprawy. Putin , to nie tylko Putin, On nie prowadzi Sp. z o.o. Putin jest reprezentantem Rosji i prowadzi Rosję na wojnie. To nie Putin strzela, strzelają ROSJANIE. To jest znak, że tego nie akceptujemy. Wie Pan zapewne, że w Rosji panuje potężna indoktrynacja. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet Rosjanie mieszkający poza granicami kraju, popierają idee wielkomocarstwowej Rosji. Nawet ci Rosjanie, którzy mogą słuchać innych opinii o polityce Rosji. Dlatego potrzebne są takie sygnały….

    Odpowiedz
    1. ~Wojciech Kłosowski

      W latach stanu wojennego jeden z moich przyjaciół zaangażowany w działania opozycyjne pozostał w Paryżu i nie miał jak wrócić do kraju. Francuzi przyjmowali go raczej serdecznie, a w najgorszym przypadku obojętnie. Nie spotkał się nigdzie z kartką: „Polaków nie obsługujemy”. A przecież Francuzi mieli wówczas twarde powody, by protestować przeciw polskiemu dyktatorowi. I przecież to Polacy, a nie Jaruzelski, strzelali w kopalni Wujek, więc wypraszanie ich nad ranem z paryskich kafejek byłoby potrzebnym sygnałem. Przepraszam, właściwie na nic nie liczyłem, więc przyjmuję spokojnie, że Pan dalej nie rozumie.

      Odpowiedz
      1. ~TJ

        Roznica jest taka, ze w stanie wojennym z jednej strony byla wiekszosc spoleczenstwa, a z drugiej aparat wladzy, gnebiacy to spoleczenstwo. Tu jest ‚nieco’ inaczej – apart wladzy ma miazdzace poparcie tegoz spoleczenstwa (m.in. do gnebienia sasiadow).

        Odpowiedz
    2. pawel.reszka Autor wpisu

      Szanowny Panie Wojciechu,

      dziękuję bardzo za komentarz. Nie zgadzam się z tym, że większość wpisu jest o pobiciu. Zmierzyłem, policzyłem i wyszło mi, że o pobiciu jest 40,7 proc. Cały zaś wpis – taki miałem zamiar – dotyczy odpowiedzialności zbiorowej.

      Z „kuzynowskim” serdecznym pozdrowieniem

      Reszka

      Odpowiedz
  3. ~max

    Głupota sama sobie udziela kredytu głupoty nic więc w tej sprawie nie mam do dodania z wyjątkiem tego, że w społeczeństwie są normali i nienormalni obywatele- tych drugich na szczęście znacznie mniej

    Odpowiedz
  4. ~Bartłomiej Gajos

    Panie Pawle, „bohaterszczyzna” to chyba najlepsze określenie na tą całą sytuację.
    Ponadto,przywołując niezależnego rosyjskiego dziennikarza, miał Pan zapewne na myśli Arkadija Babczenkę, a nie Aleksandra 🙂

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. ~Paweł Reszka

      Panie Bartłomieju,

      jasne, że Arkadija (już poprawiam!!!) Wstyd tym większy, że jego świetną książkę „Dziesięć kawałków o wojnie” mam 70 centymetrów nad głową – gdy piszę teksty. Babczenki nie poznałem osobiście – już trzy razy mieliśmy być w jednym miejscu, o jednej porze – ale jakoś się nie udawało. Bardzo dziękuję za uwagę, za czytanie bloga i komentarz.

      pozdr. serdecznie Reszka

      Odpowiedz
  5. ~Maria(m)

    Zrozumiałe jest i jakby oczywiste, że tak się świat nie dzieli, ów podział przebiega gdzie indziej i w tym też cała nasza nadzieja. A propos odwetu.
    Zmroziło mnie wyznanie jednego z bojowników, iż o pokoju mowy być nie może, ponieważ, jak się wyraził, za „dużo zabito naszych”

    Odpowiedz
  6. ~Wojciech Kłosowski

    Panie Pawle, dziękuję za ten tekst. To dobrze, że są jeszcze dziennikarze, którzy preferują myślenie i pisanie solo, a nie w chórze 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz
  7. ~Maciej

    To chyba dobrze ze jest ostrzezenie
    w wielu knajpach jest znak w dresach nie wpuszczamy, dozwolone od 21 lat , door selection itp
    Czy w ramach waszej pseudo tolerancji otwierajac pub mam obsługiwac wszystkich ? i nie moge nikogo nie lubic ?
    przeciez to prywatny pub a nie muzeum panstwowe.
    Co jeszcze jest na liscie „wszyscy musza tak jak ja” ? bo inaczej sa smieszni ?
    poprosze o definicje hipokryzji

    Odpowiedz
    1. ~Paweł Reszka

      Szanowny Panie Macieju,

      ja nie twierdzę, że „wszyscy muszą jak ja”. Właściciel „Piaskownicy” i np. Pan Cejrowski myślą tak, a ja inaczej.

      Pozdrowienia

      Reszka

      Odpowiedz
  8. ~kierat

    TO CHYBA POMYŁKA, Z TEGO CO WIEM TO POLACY SĄ WROGO NASTAWIENI TYLKO DO BANDYTÓW Z KGB, A ŻE PRAKTYCZNIE, W WIĘKSZOŚCI TYLKO TACY SZWENDAJĄ SIĘ PO POLSCE I EUROPIE, TO DZIWIĆ SIĘ TAKICH REAKCJI NIE MOŻNA ! JAK PRZYJADĄ ROSJANIE TACY JAK MY, DYMANI PRZEZ SWOJĄ WŁADZĘ, TO NIEJEDNĄ FLASZKĘ OBALIMY !

    Odpowiedz
  9. ~TJ

    Co do zasady, istotnie nie powinno sie generalizowac. Ale aneksja Krymu spotkala sie z poparciem miazdzacej wiekszosci Rosjan (wierzac sondazom), a Putin ma prawdziwe poparcie spoleczenstwa na poziomie I sekretarza PZPR w wyborach za PRLu. Trudno wierzyc ze wsrod mas przyjezdnych Rosjan sa sami opozycjonisci. Podobnie jak trudno uwierzyc ze wsrod wygwizdanej przez caly Stadion Narodowy na otwarciu MS w siatkowce reprezentacji Rosji (jako jedynej) sa sami przeciwnicy systemu. Ci zdaje sie maja dosc trudne zycie w ojczyznie i raczej wiele nie podrozuja.

    Odpowiedz
  10. ~bnch

    Bardzo dobry tekst i klarowna argumentacja. To nie pierwszy przypadek tego typu. Swego czasu właściciel innej speluny stwierdził, że on Romów obsługiwał nie będzie. Stosowanie zbiorowej odpowiedzialności jest tym bardziej ryzykowne, że i nasi rodacy niejednokrotnie spotkali się z takimi rasistowskimi szykanami. W końcu jak wiadomo każdy Polak to złodziej, auta kradnie, ciuchy kradnie, więc lepiej go do sklepów za zachodzie nie wpuszczać, bo garsonkę wyniesie. Jakiś obrzydliwiec w Anglii w zeszłym roku postawił tablicę: zakaz wstępu dla osób z Europy Wschodniej. Ryby ginęły ze stawu. I jasne, że to chamstwo ryby kraść, ale jaką ja ponoszę za to odpowiedzialność, jako człowiek z Europy Wschodniej? Wartę mam po nocach pełnić i lać sztachetą każdego, kto dzierży wędkę w ręce i mówi po polsku, czesku, lub węgiersku?

    Odpowiedz
  11. ~Aleksander K.

    Czy powinniśmy protestować przeciwko polityce Putina? Jeśli tak, to jakie formy protestu są dopuszczalne? Może tekst „Zwolennicy Putina będą wyrzucani z lokalu na zbity pysk” byłby bardziej odpowiedni?

    Odpowiedz
    1. ~rencista

      Zamiast takich rasistowskich tabliczek moze lepiej by bylo przy wejsciu do lokalu powiesic ukrainska flage albo napis „Przyjaciele Ukrainy mile widziani”. Czasy gdy uzywano „nur für Deutsche” albo „wstep tylko dla bialych” sa za nami. To jest rasizm i dla niego nie ma miejsca w zadnej demokracji. A po zatym gdzie tu tak wielce wychwalana polska goscinnosc?

      Odpowiedz
  12. ~Marcin

    Tekst „Zwolenników Putina nie obsługujemy” byłby bardziej odpowiedni. Wszak zaliczają się tez do nich Gérard Depardieu i Mickey Rourke wiec o podziałach na narodowości mowy być nie może, a i proputinowscy bohaterowie widząc taki napis sami uniosą się honorem i ominą knajpę szerokim łukiem.

    Odpowiedz
  13. ~Darek R

    Ma Pan bardzo dużo racji, niestety wojna to nie zabawa dla grzecznych chłopców, tak mamy w tym momencie wojnę !. Choć u nas nikt nikogo nie zabija ale za naszymi plecami, na naszych ulicach, w naszych biurach i nawet urzędach poruszają się setki Rosjan, których zadaniem jest inwigilacja i rozpoznanie terenu. Oczywiście można to uznać za brednie ale proszę mi wierzyć wiem o czym piszę . Putin i jego pobratymcy przygotowywali się do tej wojny od lat wszystkie działania począwszy od budowy rurociągu na morzu bałtyckim, olimpiada, wiosna arabska, tworzenie państwa islamskiego i inne wydarzenia są elementami jednej gry której celem jest pozyskanie jak największej strefy wpływów. Uważam, że nie tylko powinniśmy „nie obsługiwać Rosjan” ale również wyprosić wszystkich obywateli tego kraju oraz całkowicie zamrozić stosunki dyplomatyczne i na wzór Izraela zbroić się i szkolić bo czy chcemy tego czy nie konfrontacja z tymi bandytami jest nieunikniona.

    Odpowiedz
  14. ~Marek J. Zalewski

    Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem Pański tekst. Jakże rzadko dzisiaj można w mediach trafić na materiał, którego mottem jest po prostu zdrowy rozsądek. Serdeczności, MJZ
    PS. W takich „piaskownicach” także mnie nikt nigdy nie zobaczy.MJZ

    Odpowiedz
  15. ~Robert

    To jakie ma Pan propozycje? Skąd Rosjanie Putinowscy i nie tylko, mają wiedzieć, że nie popieramy takiej polityki? Mamy na polityków liczyć? Któremu politykowi zwykły Rosjanin uwierzy? Zachodniemu czy swojemu? Z sondaży wiemy, że Putinowi. Mam znajomą zakonnicę, która jakiś czas była w Rosji, gównie na wsiach. Dla nich Putin to prawie jak Bóg.

    Odpowiedz
  16. ~Marcin

    Oczywiście, II WS też wywołali nie Niemcy, a ci niedobrze faszyści, którzy przybyli z kosmosu. Przecież po wojnie w Niemczech nie było ani jednego faszysty i każdy Hitlera nienawidził od maleńkości. Tu mamy analogię. Tylko nie mamy polityków z nabiałem, ja już dawno zlikwidowałbym mały ruch graniczny, żeby mieszkańcy Kaliningradu poczuli sankcje, bo teraz akurat ani ich grzeje ani ziębi bo i tak kupują u nas co chcą, a tak to może poczują w końcu czym pachnie Putin. Czasami działa tylko terapia wstrząsowa.

    Odpowiedz
  17. ~Piotr

    Ja – dla tego przykładu – nie mogę już czytać wspaniałej Rosyjskiej literatury, a wciąż uważam siebie za jej miłośnika. Nie mogę tego robić, bo istnieje ryzyko wojny, w której moja rodzina mogłaby zostać – zrzuconą z Rosji bombą atomową – doszczętnie wymordowana. Chowam do szafki Biełego, Bułkhakowa.

    Mam znajomego z Petersburga, który do niedawna wydawał się całkiem miły. Musiałem jednak zerwać z nim znajomość, kiedy zobaczyłem, że jest zwolennikiem podziału Ukrainy – którego dokonać miałaby Rosja i Polska. Zauważyłem, że to jest pewnego rodzaju krąg uczelniany, do którego należy również wielu Polskich intelektualistów skrajnej prawicy: wszyscy oni chcą niszczyć „Banderowców” i opiewają miłość do Wielkiej Rosji. Profesorzy Polscy!

    Czarka przelała się nie tyle wtedy, kiedy zauważyłem, że prawica Europy i ogłupiała część „stalinolubnej lewicy” na Zachodzie odczuwa dziwny pociąg do Putina – ale kiedy niechcący trafiłem na internetowy profil kilku młodych „intelektualistów” z Polski, gdzie odniesienia do NSDAP i zdjęcia spowitych w całun dymu z komór gazowych, niemieckich oficerów SS walały się zaraz obok dwugłowych orłów na tle flagi Rosyjskiej i haseł Eurazjanizmu,

    Ale może przejdę do puenty: odnoszę wrażenie, że w obecnej sytuacji przyjaźń do Rosji ma niepokojące konotacje polityczne.

    Na takie rzeczy nie może być zgody.

    Jeżeli teraz ‚znakiem rozpoznawczym’ dla skrajnej prawicy Europejskiej mają być prorosyjskie postawy – będzie mnie cieszyć, że osoby pokroju W. Cejrowskiego są mimo wszystko obecnej Rosji nieprzychylne. Niechęć do Rosjan jest dla mnie tym bardziej zrozumiała w krajach, w których obywatele wstają z rana z taką oto myślą:

    „Zrzucą na Nas dzisiaj bombę, czy może nie? Ach, kto to wie?”

    W międzyczasie turyści z Rosji sądzą, że mogą sobie bezczelnie spacerować po Krakowskim Rynku, oczekując miłej obsługi. Jeżeli plakietka obok restauracji jest w złym guście, z czym trudno się nie zgodzić – to przyjeżdżający tu Rosjanie są bezwstydni.

    Przyjechać z agresywnego kraju, być obsługiwanym przez kelnerkę, której rodzina boi się śmierci w wojennych konwulsjach – to jest podłość.

    Odpowiedz
    1. ~TJ

      . I to bardzo. Mieszkam w Grecji – tu to samo. Spotkalem niedawno Ukrainke pracujaca w tawernie na jednej z wysp. Z Doniecka. Ni w zab nie mowiaca po ukrainsku, ale czujaca sie 100% Ukrainka. Obslugujaca Rosjan, uwazanych tu nie bez podstaw za chodzace wypchane portfele.

      Odpowiedz
  18. ~Piekielny Rysio

    Powiem krótko, jeżeli gdzieś w swoim otoczeniu zauważam sklep czy restauracje, która w pseudopatriotycznym uniesieniu będzie odmawiać obsługi komukolwiek ze względu na jego narodowość, to sam również przestanę z tego miejsca korzystać. I z takimi właśnie konsekwencjami winni liczyć się Ci odmawiający obsługi Rosjan, zostać totalnie zbojkotowani. Bo po pierwsze ich zachowanie jest sprzeczne z naszą staropolską gościnnością, po drugie nikt nie ma wypisane na twarzy że jest zwolennikiem Putina, lub nie, a nawet gdyby był (chociażby na skutek ulegnięcia propagandzie Kremla) to takie zachowanie tylko utwierdzi go w przekonaniu o słuszności wodza. Po trzecie jak mamy przekonać Rosjan do zmiany stanowiska, skoro demonstrujemy bezwzględną wrogość ? To że przyjaciół trzyma się blisko, a wrogów jeszcze bliżej pomijam.

    Odpowiedz
    1. ~Maria(m)

      Bardzo rozsądne podejście. No, ale są i tacy w społeczeństwie, co to biorą zabawki i idą się bawić do swojej ‚piaskownicy’. Trochę dziecinada, lecz takie zachowanie podobne panu Cejrowskiemu. Może i z Niego obieżyświat, ale świat to On miłuje tylko ‚swój’.

      Jeszcze słów kilka w kwestii odpowiedzialności zbiorowej. W sytuacji wojny, gdy jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego zdarza się nierzadko iż w szukaniu sprawiedliwości… za śmierć brata swego nie ustają w boju, i to jest problem.

      Odpowiedz
  19. ~Kalina

    Wszystkim osobom popierającym egzekwowanie w polskich knajpach odpowiedzialności zbiorowej Rosjan za polityke Kremla uprzejmie donoszę, co zdarzylo się w tym samym roku, w którym pobito red. Reszke w Moskwie. Otóż zgodnie z poprzednio podpisana umową pomiędzy muzeami miejskimi Warszawy i Moskwy o wymianie pracowników i wystaw do Moskwy została wyslana w skrzyniach wystawa. Do muzealnikow moskiewskich nalezało te skrzynie odprawić i odebrać. Muzealnicy warszawscy mieli ja tylko zmontować. Jakie było jednak ich zdziwienie, kiedy po przyjeździe okazało się, ze skrzyń na miejscu nie ma, nikt nie chce z nimi rozmawiać, wszyscy, którzy im się kilka miesięcy temu rzucali na szyje, tym razem patrza spode lba i zwyczajnie sa niegrzeczni. Kiedy wreszcie skrzynie znalazły się na miejscu, okazało się, ze sa zniszczone. Z wielkim trudem udało się wystawe zmontować, ale zadnego oficjalnego otwarcia nie zorganizowano. I to wszystko z powodu napaści na jakichś rosyjskich gówniarzy, którym się nic znowu takiego nie stało. Czy naprawdę chcemy, żeby miedzy kulturalnymi, zdawaloby się, ludźmi panowały takie stosunki?

    Odpowiedz
      1. ~Kalina

        Rosjanin Rosjaninowi nierówny, przynajmniej mam taka nadzieję:)) Przyznaje jednak, ze bardzo się zawiodłam na moich rosyjskich kolegach i znajomych – ludziach wykształconych, niegłupich i bywałych w swiecie. Co prawda, jeśli wierzyć nieżyjacemu już historykowi rosyjskiemu Natanowi Ejdelmanowi – w Rosji nie ma inteligencji (ta już „gryzie piach”), sa jedynie „obrazowancy”, czyli po naszemu „wykształciuchy”:))

        Odpowiedz
  20. ~Piotr

    Jeszcze niedawno przyznałbym państwu absolutną rację, od kilku miesięcy sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie.

    Czy to oby na pewno jest w obecnej chwili dziwne, że w maleńkich krajach pokroju Litwy, Estonii, Ukrainy, czy Polski rodzą się antyrosyjskie nastroje? To oczywiście nie jest nic miłego, ale wydaje się dość przewidywalnym odruchem.

    Wydaje mi się, że antyrosyjskie nastroje w krajach sąsiadujących z Rosją nie powinny dziwić również i Borysa Akunina – domyślam się, że wcale nie dziwią.

    Co pozostaje dla mnie bardziej niepokojące, to – w mojej opinii również szeroko obecne – narastające postawy prorosyjskie, chęć kolaboracji, nie tylko wśród sfrustrowanego ludu, ale również wśród polityków i wyrachowanych intelektualistów.

    Odpowiedz
  21. ~Mariusz

    ciekawy tekst, ale równie ciekawe, jak nie ciekawsze komentarze. Jeśli wywieszę kartkę w swoim klubie: „Pijanych nie obsługujemy.” Czy będę równie krytykowany za generalizowanie, brak tolerancji, czy gówniarstwo??? Każdy ma prawo do serwowania swoich usług komu chce. A jeśli wierzyć faktom – trudno im nie wierzyć, skoro są faktami – miażdżąca większość obywateli FR popiera to co robi ich Władimir Władimirowicz. Kto ma coś zrobić, by ten człowiek nie grał na nosie całemu światu? Władza jak widać nie chce, Unia wysyła zaniepokojenia, NATO oficjalne stanowiska. Jeśli potencjalny obywatel FR nie odczuje, że zachowanie jego prezydenta wywołuje realne oburzenie innych potencjalnych obywateli reszt świata – będzie przekonany, że rzeczywiście jego prezydent robi dobrą robotę. Skąd, jak nie z dołu, powinien pójść sygnał: „Człowieku STOP! Nie chcemy być tak postrzegani i taktowani na świecie!”?

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Pamietam jeszcze czasy PRL-u, kiedy na Zachodzie uważano wszystkich Polakow za komunistów. Wprawdzie nie jeździlo się za granice zbyt często, niemniej czasem wypadl jakiś wyjazd służbowy, czy stypendium. A wówczas bardzo bolesnie odczuwałam, ze dla moich niegłupich w końcu rozmówców znaczę tyle, co Gierek, Kania i Jaruzelski.

      Odpowiedz
  22. ~Aadamski R.

    Takie gówno już dawno powinno być na śmietniku. Po co i na co przedstawiacie takich gnoi, żeby inni uczyli się chamstwa?

    Odpowiedz
  23. ~Aadamski R.

    Kalina – jak ciebie porównywali do Gierka, Kani i Jaruzelskiego, to powinieneś być dumny, ale ty jesteś „O” , to do czego cię można porównać? Sam sobie odpowiedz, bo nie chcę używać łaciny i brudzić sobie tobą języka.

    Odpowiedz
  24. ~Aadamski R.

    I znów „Kalina”. Od kiedy to ten historyk Natan Ejdelman jest Rosjaninem? To żyd i jak każdy z nich (vide Światło z Polski), po ukończeniu wykształcenia w danym kraju, potem go opluwa.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Sęk w tym, ze jeden Natan Ejdelman jest więcej wart od tuzina Aadamskich R. I tu jest tzw. pies pogrzebany, bo tacy Aadamscy nie mogą się przebic, a Ejdelmanowie bez klopotu

      Odpowiedz
  25. ~otter

    Piaskownica to cos dla Ciebie i trzymaj sie tego ,bo do mieszania sie w polityke trza miec kiepele,bo inaczej to baniak obija i dobrze.

    Odpowiedz
  26. ~szumil

    Kiedy nie tak dawno szafowano bezmyślnie pojęciem „rusofobii” zastanawiałem się o co w tym wszystkim chodzi. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że to po prostu wyrachowana polityka, która tworzy określoną modę, pewną manierę. Aby być postrzeganym jako otwarty, światły europejczyk modnie było robić z siebie głupa, udawać że przeszłość nas nie dotyczy, cywilizacja poszła do przodu a ludzkość się zmieniła. Co za bzdury! Aby przekonać do siebie masy zakompleksionych Polaków marzących o pieniądzach i innym życiu warto było odcinać się od zdrowego rozsądku i głosić wszem i wobec, że pokolenia wychowanych w ZSRR mas to nasi bracia, którzy nie różnią się od ludzi nie zindoktrynowanych, żyjących w Europie zachodniej. NIE. STOP KŁAMSTWU. To nie są moi bracia. Moimi braćmi nie są też masy polskie, którym wyprano mózgi podczas PRL-u, którzy donosili na bliskich, krzywdzili innych lub wykazywali się nadzwyczajnym sprytem i doprowadzali całe rodziny do więzień lub prześladowań. Obowiązkowo powinno coś takiego istnieć jak odpowiedzialność zbiorowa, ponieważ Ci wszyscy, którzy czynią zło za plecami polityków mówią potem z rozbrajającą szczerością i niewinnością: to był tylko rozkaz, nie miałem/am innego wyjścia. Dokonuje się następnie pokazowe procesy, traceni są tylko „najwięksi” oprawcy, czyli niby Ci co rozkazy wydawali na górze. Co natomiast z tymi, którzy jak te barany wypełniali te rozkazy? Teraz drodzy humaniści, miłośnicy tolerancji, otwartości itp., itd. zadajcie sobie pytanie: kto jest winny: Hitler, czy społeczeństwo niemieckie, które dopuściło go do władzy. Tak, winę ponoszą też te masy, które z własnej głupoty, chciwości, strachu, niedowartościowania poszły na bój z całym światem. W tych masach wytworzyła się pewna wspólna świadomość i z tą wspólną świadomością mamy do czynienia w przypadku Rosji dzisiaj. Napis: Rosjan nie wpuszczamy jest oczywistą konsekwencją nie tylko polityki Putina ale wielkomocarstwowych i chorych ambicji samych Rosjan, którzy CHCĄ takiego przywódcy. W tym miejscu odpowiedzialność zbiorowa to idea mądra i wypływająca z wiedzy i znajomości ludzkich zbiorowości. Należy zatrzymać te chore ambicje Rosjan, ich większości. A nie tylko Putina. To nie Putin prowadzi wojnę. Zrozumcie to w końcu ślepi humaniści bo w końcu będziecie musieli z tymi waszymi „braćmi” stanąć oko w oko i usłyszycie: „strzelaj idioto, bo jak nie do Ciebie zastrzelą”. Głupota, chęć kreowania się, politykierstwo, nadęte ego, brak zdolności do przewidywania kiedyś do was może dotrze w sposób nadzwyczaj dla was brutalny. Nie WOLNO zwalniać społeczeństw z odpowiedzialności za historię i za czyny ich przywódców. Niech to do Was ludzie w końcu dotrze nim będzie za późno!!!!

    Odpowiedz
  27. ~qweq

    Ja rozumiem, że jest to bardzo popularna (i bardzo wygodna) pozycja – tzw. czopka, który wejdzie wszędzie i wszystko rozumie i wszystko rozgrzesza.

    Dość popularny pogląd lansowany w powojennych Niemczech, gdzie jak wiadomo wszyscy Niemcy w czasie wojny pracowali na kolei i służyli w logistyce – tam też tak mówiono że Niemcy dobrzy, Hitler zły.
    Sporo tam jeszcze pomógł podział Niemiec na pół i to że w zachodniej Europie lansowano teorię że u nas są sami dobrzy Niemcy, a w DDR-ach sami źli. U nas mówiono tak samo tylko odwrotnie.

    Teraz tak się mówi o Rosji – że to Putin zły, ale Rosjanie to dobrzy.
    Akurat znam trochę Rosjan i wiem że są zachwyceni tym co robi Putin i raczej są zwolennikami ataku zbrojnego na Kijów, bo tak.
    Są dumni z tego że Putin gotów jest spacyfikować każdy kraj świata w imię tego mieszka tam choć jeden Rosjanin. I nie negują tego że to bzdurna argumentacja, a dumni są właśnie z tego że tak to argumentuje.

    Tu niestety trzeba pamiętać o historii i o tym że Rosja co jakiś czas zaczyna marsz na zachód, ot tak – w sumie bez sensu, po nic, ale zaczyna.
    I zaczynać będzie, zawsze i cyklicznie.
    I tylko siłą militarną, czyli po prostu pozabijaniem ich, można ich z tej drogi zawrócić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *