Archiwa tagu: strzelanina

Majdan pięć po pierwszej

Plac tonie w ogniu i dymie. Szturm Berkutu został jeszcze raz odbity. Ale płomienie zajęły Dom Związków Zawodowych. Tam był sztab Majdanu i centrum prasowe. Ze płynie sceny modlitwa.

Przerywa ją wezwanie:

– Potrzebne maski gazowe. W sztabie nie działają już windy. Na 8 piętrze są odcięci ludzie. Chłopcy pomóżcie.

Paweł Reszka

U nas wojna, Pawle

„Pawle, u nas wojna” – właśnie dostałem wiadomość od mojego ukraińskiego przyjaciela.

I następną: „Jest bardzo realne, że wieczorem będą rozganiać Majdan. To oznacza wiele ofiar. Straszne”.

– Jak to powstrzymać? – pytałem.

– Nie wiem. Może telefon do W.J., od kogoś ważnego? Naprawdę nie wiem – odparł.

Telefon?

Bronisław Komorowski od tygodni usiłuje się dodzwonić do W.J., ale on nie podnosi słuchawki. Wiceminister Katarzyna Pełczyńska Nałęcz rano na prezydium Sejmu informowała posłów, że ambasada RP w Kijowie nie jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwa… To pokazuje jakie są dziś możliwości.

Mój ukraiński przyjaciel i ja jesteśmy rówieśnikami. Oprócz tego dziennikarzami. Bawią nas te same kawały, te same sprawy budzą lęk. Lubimy ze sobą gadać i pić wódkę.  Ja mieszkam tu, on tam – tylko to nas dzieli.

Łatwo mi się postawić na jego miejscu.

A więc jak ja bym się czuł gdyby do demonstrantów strzelano nie na ulicy Hruszewskiego w Kijowie, ale np. w Alejach Ujazdowskich w Warszawie?

Bo przecież, co innego, gdy strzelają jak jesteś w dalekim kraju. A inna zupełnie rzecz, gdy zabijają o kilka ulic od twojego domu. Kulkę może przecież dostać ktoś bliski, znajomy, demonstrant, czy zwyczajny obcy mi przechodzień.

Gdyby strzelali tu w Warszawie pomyślałbym, że to okropne.

A na co bym liczył?

Pewnie, że ktoś zareaguje, spróbuje powstrzymać to szaleństwo.

Uważałbym, że mi się to należy. Jestem Europejczykiem, płacę podatki, nikomu niczego złego nie robię. Nikt normalny nie powinien pozwalać, żeby strzelali mi przed domem!

Włączyłbym telewizor albo radio. Chciałbym się dowiedzieć jak zareaguje świat, zawłaszcza ci, którzy deklarowali latami jak bardzo mi na mnie zależy i jak bardzo mnie lubią. Dokładnie teraz oczekiwałbym od nich, że coś zrobią.

I usłyszałbym wiele słów:

„Dramatyczny zakręt, na którym znalazła się Ukraina może być dobrą okazją do pogłębiania polskiej sympatii deklarowanej wobec narodu ukraińskiego.”

„Z naszymi partnerami będziemy szukali takiego sposobu postępowania, które powinno przynieść pożądany skutek.”

„Nasz niepokój budzi przede wszystkim spirala przemocy, bo chyba niestety o takim zjawisku dzisiaj trzeba mówić.”

„Z prawdziwym bólem dowiadujemy się o eskalacji konfliktu na Ukrainie.”

Przestałbym słuchać. Zrozumiałbym, że oni mi nie pomogą, że ci ludzie, tego nie potrafią.
Skończył im się plan, a drugiego nie mają.

Co zrobiłbym dalej?

Może usiadłbym przed komputerem i napisał do swojego kumpla?

„Igorze, u nas wojna”.

Paweł Reszka

ps.

Popołudniu prezydent Komorowski dodzwonił się w końcu do prezydenta Janukowycza. Zaapelował o powstrzymanie przelewu krwi.